Wjechałem w narciarza, co mi grozi – czyli dlaczego warto mieć OC na narty

Porównaj ubezpieczenia ››
Porównaj ubezpieczenia ››

Niejednokrotnie porównywaliśmy jazdę po stoku do ruchu drogowego, gdzie trzeba przestrzegać określonych zasad i przepisów, wiedzieć jak właściwie się poruszać, mieć spore umiejętności praktyczne. A mimo to wypadki się zdarzają. Nie inaczej jest na stoku – roztargnienie, brak formy bądź wyobraźni, złe warunki atmosferyczne czy awaria sprzętu mogą sprawić, że wjedziemy w innego narciarza i uszkodzimy mu narty albo co gorsza jego samego. Może to oznaczać początek kłopotów – bo poszkodowany ma prawo pozwać nas do sądu i żądać odszkodowania.

Spowodowanie wypadku na stoku a prawo

Na początku trzeba sprawdzić, na jakiej postawie ponosimy odpowiedzialność za spowodowanie wypadku. Mówi o tym kodeks cywilny, zgodnie z art. 415 „kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”. Zaistnieniem szkody może być złamanie nogi przez innego narciarza, ale co ważne – szkoda ta musi być spowodowana działaniem lub zaniechaniem, np. doprowadziliśmy do wypadku na skutek nieostrożnej lub za szybkiej jazdy. Na stoku nie ma skodyfikowanych zasad poruszania się po trasie, zatem ocenę działań sąd wystawia na podstawie zeznań oskarżonego, poszkodowanego, świadków wypadku oraz opinii biegłych, np. ratowników z GOPR-u. Powodem uznania winy może być niezachowanie ostrożności, ignorowanie trudnych warunków panujących na stoku, złe wyprzedzanie, nadmierna prędkość czy brawura.

Odpowiedzialność za spowodowanie wypadku, czyli ile zapłacisz poszkodowanemu

3265234591_9ee749649d_b

Jeśli zapadanie wyrok skazujący trzeba zdawać sobie sprawę, że sprawca może zostać zobowiązany do zapłacenia odszkodowania, czyli naprawienia poniesionej straty, zrekompensowania uszczerbku na zdrowiu oraz zwrotu utraconej korzyści, mówi o tym art. 361:

  • Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła.
  • W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.

Na tej podstawie osoba poszkodowana może zażądać naprawienia szkody poprzez zwrócenie kosztów niewykorzystanego pobytu w hotelu, karnetu narciarskiego, uszkodzonego sprzętu czy nawet zapłaty za przejazd karetką. Z kolei artykuł 444 Kodeksu Cywilnego mówi o odszkodowaniu za utratę zdrowia:

1. W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty.

Poszkodowany może zwrócić się zatem z żądaniem o pokrycie kosztów leczenia, rehabilitacji, zakupu leków czy rekompensaty finansowej za czas pobytu na zwolnieniu lekarskim a nawet straty psychiczne. Wysokość odszkodowania zasądza sąd, ale trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że są to naprawdę wysokie kwoty, od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

A co jeśli wypadek zdarzy się za granicą?

wypadek na nartach

Podczas urlopu w Alpach czy chociażby w Tatrach Słowackich także wszystko może się zdarzyć, aczkolwiek potrącenie narciarza za granicą generuje znaczniej więcej kłopotów i kosztów. Na jednym z forów internetowych można znaleźć taką oto historię pewnego miłośnika narciarstwa:

W zeszłym roku miałem wypadek narciarski w Austrii. Wjechał we mnie Austriak. Zdarzenie miało swój finał w sądzie w Austrii. Austriak żądał odszkodowania w wysokości 5 tys. Euro. Rozprawa sądowa odbywa się w takich przypadkach w miejscu zdarzenia – w tym przypadku w Austrii.

I warto dodać, że nie jest to odosobniony przypadek. Za granicą sprawy o odszkodowania to rzecz bardzo powszechna. Wystarczy, że zawadzisz kijkiem i rozerwiesz kurtkę narciarzowi – sprawa w sądzie murowana. I to jeszcze nic – najwyżej zapłacisz maksymalnie kilkaset euro. Gorzej, jeśli poszkodowany przez ciebie narciarz ma poważne problemy zdrowotne (może zażądać zwrotu kosztów leczenia, rehabilitacji, leków, a nawet dożywotniej renty!) czy utracił sprzęt wart kilka tysięcy euro. Wtedy odszkodowanie może sięgać astronomicznych sum.

OC na narty to podstawa każdego narciarza

skiers-16267_640

Nie chcesz płacić takich sum? Przede wszystkim zachowaj ostrożność i dbaj o bezpieczeństwo na stoku. Pamiętaj o wszystkich zasadach i nie szarżuj podczas zjazdów. Jednak w życiu różnie bywa – może zdarzyć się tak, że złe warunki, nieodpowiednia decyzja czy zwykły, ludzki pech doprowadzą do wypadku. Dlatego lepiej chronić się przed koniecznością dożywotniego spłacania odszkodowania. Jak? Wykupując polisę narciarską z ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym.

Chroni nas ona w zakresie podstawowym (koszty leczenia, NNW, Assistance, ubezpieczenie sprzętu), ale i daje pewność, że w razie żądań wysuwanych przez poszkodowanego przez nas narciarza koszty odszkodowania pokryje ubezpieczyciel. OC wybiera się w różnym zakresie sum gwarantowanych: od 10 000 do nawet 200 000 EUR. Szczegóły na temat całych pakietów i poszczególnych ofert można znaleźć w naszym kalkulatorze ubezpieczeń narciarskich.

Masz OC, nie musisz bać się odszkodowań

Mówi się, że w życiu nie ma przypadków, za to wypadki zdarzają się bardzo często. Zwłaszcza na nartach. Nie można ślepo ufać, że nas zawsze będą omijać i że los będzie dla nas łaskawy. Dlatego trzeba myśleć na zapas i jadąc na narty wykupić ubezpieczenie zawierające OC na narty. No chyba, że wolisz liczyć na tzw. szczęście, ale gdy go zabraknie długie lata będziesz płacić odszkodowanie rzędu tysięcy euro.

 

Wjechałem w narciarza, co mi grozi – czyli dlaczego warto mieć OC na narty
5 (100%) 1 głosów

Redakcja

Ubezpieczenie podróży od 2,27 zł dziennie
- porównaj 43 oferty ubezpieczeń turystycznych

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o